Pierwsze kroki na drodze modlitwy rodzinnej PDF Drukuj Email
Poniedziałek, 16 Październik 2006 13:53

Pierwsze kroki na drodze modlitwy rodzinnej

"Głębia przyzywa głębię" (Ps 42,8) mówi psalmista i słowa te można odnieść również do takiej sfery życia, jakim jest doświadczenie naszej wiary i modlitwy. Tylko wtedy, gdy dzieci są świadkami wiary swoich rodziców, mogą same naśladować, a później podejmować i rozwijać samodzielnie swoje życie modlitwy.

Jak uczyć dzieci modlitwy? Chyba najpierw należałoby postawić pytanie, jak uczyć dzieci właściwego obrazu Boga, Boga, który czeka na swoje dzieci, który chętnie z nimi się spotyka. Boga oczekującego, kochającego, patrzącego z miłością na swoje dziecko, duże czy małe. Nie chodzi o modlitwę, która jest tylko formą. Oczywiście, różne formy, formuły modlitwy bardzo pomagają w wyrażaniu swojego serca, ale pierwszą rzeczą, której rodzice muszą nauczyć swoje dziecko to właściwie patrzeć na Tego, do którego mamy się modlić, z którym mamy się spotykać w modlitwie, w Eucharystii, w Słowie Bożym.

Od pierwszych chwil życia naszego dziecka można i trzeba je błogosławić, czyniąc znak krzyża na jego czole. Tak jak Bóg błogosławi nam, tak my jako rodzice winniśmy błogosławić nasze dzieci w każdym wieku. W naszej rodzinie (mamy dwóch synów, 11 i 9 lat) rytuał błogosławieństwa jest dla dzieci tak ważny, że nie pójdą spać, dokąd tata im nie pobłogosławi. Bywa, że męża nie ma w domu, a chłopcy proszą wtedy, by, gdy tata wróci, zrobił im, nawet we śnie, znak krzyża na czole.

Wprowadzanie w doświadczenie wiary i modlitwy, która jest zawsze spotkaniem z Bogiem, który czeka pierwszy na człowieka, można rozpoczynać bardzo wcześnie. Już w pierwszych tygodniach, miesiącach można przynosić dziecko w takie miejsce w naszym domu, gdzie znajduje się jakiś symbol chrześcijański: krzyż, obraz, figura i tam wraz z nim rozpoczynać czy kończyć dzień prostym gestem pomachania rączką.

Gdy dziecko zaczyna mówić, można uczyć je powoli różnych formuł modlitwy. Ważne jest, by od początku kształtować w dziecku właściwy obraz Boga. Czasami spotyka się rodziców, którzy zwracając się do swoich małych pieszczoch, upraszczają swój język, nadmiernie go spieszczając i świat wokół nich jest pełen ręczniczków, talerzyczków, widelczyków, samochodzików ... i "Bozi". I zdarza się często, że ta "Bozia" zostaje na długie lata. Bóg sprowadzony zostaje do jakiejś małej, niegroźnej postaci, nie do końca realnej, mało ważnej, do której dziecko przez życzliwość zwraca się niekiedy. Zdarza się też odwrotna sytuacja, że rodzice straszą swoje dziecko Bogiem. Jeśli nie będziesz jadł, to Bóg cię ukarze, sprawi, że nie urośniesz... Taka postawa powoduje, że w dziecku wykształca się od samego początku lęk przed strasznym, karzącym Bogiem, który tylko czeka na potkniecie człowieka, by go srogo ukarać. To naszym zadaniem, jako rodziców, jest pokazanie dzieciom właściwego obrazu Boga. "Panie pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy" mówi Filip do Jezusa (J 14, 8). "Tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś. Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca" (J 14, 9). Patrząc na Jezusa poznajemy Boga Ojca. A dla takiego małego człowieczka obrazem Boga są najpierw jego rodzice, ojciec i matka. Jezus uczył się modlitwy od Maryi, która jak mówi Pismo św. "zachowywała wszystkie sprawy i rozważała je w swym sercu" (Łk 2,19). Uczył się miłości, ojcostwa, posłuszeństwa na kolanach Józefa, swego ziemskiego ojca. Uczył się w końcu modlitwy przez słowa i rytm modlitwy swojego ludu w synagodze i w Świątyni. I dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie: "Rodzina chrześcijańska jest pierwszym miejscem wychowania do modlitwy, zbudowana na sakramencie małżeństwa jest "Kościołem domowym", w którym dzieci uczą się modlitwy "jak Kościół" oraz wytrwałości w modlitwie. Szczególnie dla małych dzieci codzienna modlitwa rodzinna jest pierwszym świadectwem żywej pamięci Kościoła, cierpliwie pobudzanej przez Ducha Świętego" (2685).

Modlitwa z Maryją

W rodzinach, w których nie ma tradycji wspólnej modlitwy nie jest prosto ją rozpocząć, zwłaszcza, gdy dzieci są już trochę starsze. Jeśli jednak rodzice pragną, bądź jeden z rodziców chce podjąć wspólną modlitwę, dobrym czasem na przyjęcie takiej tradycji jest październik. Różaniec jest prostą i piękną formą wspólnej modlitwy Kościoła domowego, jakim jest rodzina. Znam świadectwo rodziny, w której rodzice rozpoczęli wspólną rodzinną modlitwę właśnie od modlitwy różańcowej w październiku, najpierw tylko z najmłodszą córką. Po kilku dniach dołączyły dużo starsze dzieci, słysząc wytrwałą codzienną modlitwę rodziców i siostry. Kiedy skończył się październik, wszyscy chcieli kontynuować to wspólne doświadczenie.

Kiedy dzieci są bardzo małe, ta modlitwa może sprowadzać się tylko do jednej tajemnicy, ale gdy dzieci dorastają, na pewno warto zachęcać je do wspólnego odmawiania całej części różańca świętego. Co robić, by nasze potomstwo nie zniechęciło się do codziennej półgodzinnej prawie modlitwy? Warto pamiętać, by każdą dziesiątkę odmawiał ktoś inny, mama, tata, kolejne dzieci. Można też odmawiać je na różny sposób. Ci, którzy mają jakieś doświadczenie pielgrzymkowe, z pewnością znają melodię do drugiej części Pozdrowienia Anielskiego, czyli Święta Maryjo. Można też zamiast drugiej części, zaraz po słowach "... owoc żywota Twego, Jezus" dołączać dopowiedzenie, które jest rozważaniem danej tajemnicy, np. przy tajemnicy narodzenia Jezusa, można dopowiadać: "który narodził się w Betlejem" albo "którego Matka porodziła w ubogiej stajence" czy też "który przyszedł, by nas uwolnić od grzechu". Po dziesięciu "Zdrowaś Maryjo" i kolejnym dopowiedzeniu, mówimy tylko raz "Święta Maryjo" i dalej "Chwała Ojcu". Takie dopowiedzenia, może na początku sprawiają trochę trudu, ale wypowiadane przez wszystkich członków rodziny, ułatwiają rozumienie odmawianej tajemnicy. Często dzieci na początku wręcz prześcigają się w układaniu kolejnego dopowiedzenia. A w konsekwencji sprzyja to osobistemu zaangażowaniu w modlitwę i uczy spontanicznej modlitwy serca.

Każda dziesiątka może być też odmawiana w konkretnej intencji, którą podają członkowie rodziny. Pozwala to objąć swoją modlitwą różne nasze sprawy, ale też intencje innych naszych bliskich, przyjaciół, Kościoła, ojczyzny.
Kiedy dzieci są małe, pomóc mogą też obrazki z tajemnicami, które można dostać dziś w wielu księgarniach. Dziecko patrząc na kolejny obrazek danej tajemnicy, łatwiej może się skupić i wyobrazić sobie tę rzeczywistość, którą przedstawia dana część różańca. Warto pamiętać też o tym, by każdemu zapewnić różaniec. Przesuwanie paciorkami, nawet gdy małe dzieci się gubią i po cichu dopytują, który to paciorek, bardziej angażuje w odmawianą modlitwę.

Bożena Malec

 

Pliki cookies, użyte na tej stronie, służą jedynie poprawie jej funkcjonalności.

Zgadzam się na użycie cookies z tej strony.

Więcej informacji o plikach cookies użytych na tej stronie